Kategorie: Wszystkie | Afryka | Azja | Europa | Osobiste | Polska | Świat
RSS
środa, 04 lipca 2007

Na Ameryce Łacińskiej świat się nie kończy. Nawet ja zdaję sobie z tego świetnie sprawę. Także na innych kontynentach są fascynujące miejsca, pasjonujące zwyczaje i ciekawi ludzie. I zdarza mi się czasem także ich/je poznawać. Starałem się jednak zbyt często nie pisać o tych „zdradzieckich podróżach” na Podróży na Południe – moim głównym blogu. Po prostu aby go zbytnio nie rozmywać. On jest i ma być poświęcony Ameryce Łacińskiej.

Jednak przez cały ten czas szkoda mi było tych wszystkich zdjęć, wrażeń i historii z miejsc niekoniecznie znajdujących się w zasięgu ręki. Skoro dane mi było odwiedzić tak niedostępne miejsca jak m.in. sudański Darfur, to wydaje mi się że wręcz moim obowiązkiem jest choć mimalne podzielenie się wrażeniami. Zresztą właśnie ten Darfur swego czasu, poniekąd ukradkiem i prawie anonimowo na tierralatina.pl trafił...

I to chyba właśnie przy okazji zdjęć z Afryki, chaobella z Sajgonu podrzuciła mi myśl stworzenia Tierra Incognita. Przyznaje się, że długo ta myśł kiełkowała, długo przybierała formę. Ale w końcu udało się – Tierra Incognita zostaje dzisiaj oficjalnie otwarta.

Nie spodziewajcie się jednak, że ten blog będzie się rozwijał w jakimś nadzywyczajnym tempie. Nie. Tierra Incognita jest i pozostanie tylko dodatkiem do Tierra Latina. Bo kontynent latynoamerykański jest, bez dwóch zdań, moją pierwszą – podstawową miłością i pasją. Każda nowa opublikowana tu notka będzie zresztą w Podróży na Południe odpowiednio anonsowana.

Czego się tu można spodziewać? Wszystkiego co tematycznie do tierralatina.pl nie pasuje – wspominianej już Afryki i na pewno też Azji, gdzie znajduje się chyba najlepiej poznane przeze mnie państwo na świecie, w którym – mimo wojny domowej – przejechałem większość tras, w którym odwiedziłem niemal wszystkie miasta. Azja to też Bali – mój osobisty kawałek raju na Ziemi.

Postaram się też tu z czasem – mam nadzieję - pokazać, że nie trzeba jechać na koniec świata aby stawić czoła nieznanemu. Odkrywać można przecież także rodzinny kraj, czy kontynent... Tierra Incognita kryje się czasem za rogiem. I żeby nie być gołosłownym – naprawdę nie jest konieczna wyprawa do Peru czy Ekwadoru aby zjeść egzotyczną tradycyjną potrawę. Mięso z psa, w postaci pysznego salami, jadłem po raz pierwszy z... szwajcarskimi góralami.

Oczywiście postaram się tu zamieszczać jak najwięcej zdjęć. Z czasem postaram się wyszperać jak najwięcej fotograficznych ciekawostek w moim dość sporym choć strasznie nieuporządkowanym archiwum. No i na bierząco umieszczać nowości. Zwłaszcza, że lada dzień w moje ręce trafi zupełnie nowy, od dawna oczekiwany i ciężko zapracowany aparat!

Na dzień dobry foto z Sudanu. Bo to przecież on poniekąd sprowokował powstanie tego bloga. Choć to akurat Darfur nie jest. To zachód słońca nad Nilem w stołecznym Chartumie. Który, nawiasem mówiąc, jest o wiele brzydszym miastem niż to zdjęcie pozwala sobie wyobrażać.

Sudan: zachód słońca nad Nilem w Chartum

Uważni czytelnicy tierralatina.pl pamiętają być może, że nie darzę specjalną miłością barazylijskiego São Paulo. Pamiętam jednak, że po pierwszych godzinach spędzonych w stolicy Sudanu wysłałem maila do moich znajomych Paulistas. Mail był krótki: „São Paulo nie jest już najbrzydszym znanym mi dużym miastem. Pozdrawiam z Chartumu.”


>Technorati tags: , , , , , .