Kategorie: Wszystkie | Afryka | Azja | Europa | Osobiste | Polska | Świat
RSS
wtorek, 09 grudnia 2008

Wiecie co oznacza „przetwarzanie rozproszone”? Też nie wiedziałem, aż do momentu gdy – myśląc o tej notce – zacząłem szukać polskiego tłumaczenia angielskojęzycznego zwrotu „network computing”. No i dowiedziałem się, że to właśnie owo „przetwarzanie rozproszone”.

Pod tą dość enigmatyczną nazwą kryje się bardzo sympatyczna technologia pozwalająca na wykonywanie skomplikowanych obliczeń, nie za pomocą drogich superkomputerów, ale zwykłych domowych, czy biurowych maszyn, połączonych w sieć. Może to być sieć komputerów jakiegoś laboratorium, albo też setki, czy tysiące komputerów rozproszonych po całym świecie, komunikujących się za pomocą internetu z serwerem przydzielającym im zadania do wykonania.

Laptop na którym piszę w tej chwili tą jest właśnie częścią takiej sieci. Podczas gdy ja wystukuje ten tekst na klawiaturze, czyli na dobrą sprawę w żaden sposób nie wykorzystuje mocy obliczeniowej mojego komputera, jego procesor jednak nie leniuchuje, nie marnuje swych możliwości. Dzięki programowi BOINC wykonuje kalkulacje, które pomogą m.in. amerykańskim naukowcom szukającym leków na dengę – niebezpieczną tropikalną chorobę, kanadyjskim badaczom protein podejrzewanych o powodowanie raka, czy też instytutowi studiującemu wirusa HIV.

Oczywiście mam pełną kontrolę nad tym dla kogo, jak i kiedy pracuje mój komputer. Moge wybrać konkretne programy naukowe, mogę określić jaką część twardego dysku przeznaczam na te kalkulacje, oraz jaki procent możliwości mojego procesora BOINC może wykorzystać. Mogę nawet zastrzec, aby mój komputer pracował dla nauki tylko i wyłącznie wtedy gdy jest włączony, lecz nikt go nie używa.

Pewnie się domyślacie do czego zmierzam. Oczywiście chciałbym abyście też oddali „kawałek” swojego komputera nauce. Zwłaszcza jeśli Wasz komputer służy tylko do odbierania poczty i surfowania po internecie. Względnie do obsługi biurowych aplikacji. Pomyślcie jak bardzo jego marnują się jego możliwości. I energia elektryczna. Zwłaszcza, jeśli – sam tak mam – komputera nie wyłączacie prawie nigdy.

Motywacji może być wiele. World Community Grid przygotował niedawno wideoklip, w którym niektóre z prawie pół miliona osób, które - tak jak ja – użyczyły mu swych komputerów, tłumaczą dlaczego się przyłączyły do projektu:

 

W tej chwili dla World Community Grid pracuje na świecie ponad milion komputerów. Razem wykonały one obliczenia, które - jeśli miałby wykonać je jeden z nich - trwałyby... 202 tysiące lat. Potencjał „przetwarzania rozproszonego” jest więc, jak widać, ogromny.

A jaką będziemy mieli satysfakcję, jeśli któregoś dnia np. ekipa naukowców z kanadyjskiego Ontario oświadczy, że dokonała odkrycia pozwalającego skuteczniej walczyć z niektórymi rodzajami raka. Dzięki naszej pomocy! Nie ma oczywiście gwarancji, że tak się stanie, ale na pewno warto próbować. Tym bardziej, że nic to nas nie kosztuje i nie wymaga większego zachodu niż instalacja gadu-gadu na komputerze.

Wystarczy tylko się zarejestrować i pobrać niewielki programik. A tutaj są moje wyniki. Komputery na jakie zaprzęgłem do tej pracy, pomagały nauce już przez ponad rok czasu:

Udało mi się już zachęcić kilku znajomych. Pracujemy razem w drużynie tierralatina.pl. To oczywiście nie ma żadnego praktycznego znaczenia – to tylko zabawa w porównywanie wyników. Jeśli macie ochotę, przyłączcie się, będzie mi bardzo miło. Drużyna jest tutaj. Każdy może też utworzyć własną. Indywidualiści mogą pozostać sami. Ważne jest samo uczestnictwo w programie. Może to zabrzmi trywialnie, ale razem naprawdę można zdziałać wiele.

Niezbędne oprogramowanie jest dostępne dla Windows, Maca i Linuxa.


>Technorati tags: , , , .