Blog > Komentarze do wpisu

Walka z wirusem A (H1N1)

Lojalnie uprzedzam – jeśli jeszcze kiedyś spotkam jakiegoś zwolennika spiskowych teorii, twierdzącego że tzw. świńska grypa to sztuczny problem wymyślony przez strategów z koncernów farmaceutycznych, bądź wydumana afera podgrzewana przez prasę, czy też pic na wodę, a nie żadna epidemia, to... mogę uderzyć...

Albo przynajmniej nieodwołalnie uznać tą osobę za idiotę. Szkodliwego idiotę.

Dyskusji żadnej na pewno nie będzie.

Piszę to zupełnie poważnie, bez najmniejszego poczucia humoru. Bo odkąd sam walczę z wirusem A (H1N1) to średnio mi do śmiechu...

Zaczęło się w minioną niedzielę i w sumie bardzo niewinnie – od lekkiego bólu gardła po przebudzeniu. Przeziębienie – pomyślałem i specjalnie się tą dolegliwością nie przejmowałem. Napisałem blognotkę o rażącej niekompetencji naszej narodowej agencji prasowej, odebrałem rzeczy z pralni, poszedłem z psem na spacer, przejrzałem niedzielną prasę – rutyna w sumie...

Z tą różnicą, że każda kolejna czynność wymagała ode mnie coraz to większego wysiłku, a do bólu gardła dołączył też po kilku godzinach ból głowy. Polazłem więc do apteki i kupiłem w niej jakieś typowe przeziębieniowo-grypowe-antgorączkowe preparaty. Zwalczymy choróbsko w zarodku - pomyślałem łykając maksymalną dozwoloną dawkę i kładąc się do łóżka. Było coś koło siedemnastej.

Obudziłem się w środku nocy. Mokry. Kołdra, prześcieradło, materac też zupełnie mokre. Jakby ktoś mnie wodą polał. I do tego te dreszcze. Telepało mnie z zimna, choć pot ze mnie lał się ciurkiem. Dowlokłem się do kuchni, łyknąłem więcej antygorączkowych lekarstw i ponownie do mokrego łóżka. Na tym etapie było mi już chyba wszystko jedno...

Obudziłem się po szesnastej. W stanie podobnym jak w środku nocy. Czyli złym, bardzo podłym. Bolało mnie już nie tylko gardło i głowa, ale każdy fragment mojego ciała, każdy mięsień. Co więcej zaczynałem już trochę gadać od rzeczy. To właśnie to sprawiło, że mieszkający ze mną postanowili – w sumie wbrew mojej woli – zawieźć mnie do szpitala. Na szczęście zwykłego, nie psychatrycznego...

W szpitalu, zgodnie z specjalnymi procedurami związanymi z pandemią grypy, choć w izbie przyjęć się kłębiło, zostałem przyjęty poza kolejnością. Objawy, zdaniem lekarzy, wręcz podręcznikowe, zmierzona temperatura – 41,5 stopni, także.

Podany dożylnie paracetamol na szczęście szybko obniżył gorączkę i zarazem mnie sprowadził na Ziemię. Mogłem jako tako porozmawiać z lekarzem. Który przede wszystkim zwymyślał mnie, że tak długo zwlekałem ze zgłoszeniem się po pomoc. „Tyle media trąbią aby nie bagatelizować symptomów, tymczasem wciąż są tacy którym wydaje się, że wiedzą lepiej” – strofował.

Kilka godzin później ze szpitala zostałem wypuszczony. Potwierdzono zakażenie wirusem A (H1N1), lecz, mimo dość gwałtownego przebiegu choroby, nie dopatrzono się żadnych komplikacji. Dostałem słynne Tamiflu i maseczkę chirurgiczną na twarz do kontaktów ze zdrowymi osobnikami.

Tamiflu, maseczka i komputer - wierni towarzysze mojego grypowego odosobnienia

Tamiflu zadziałalo rewelacyjnie. Już po kilku godzinach od łyknięcia pierwszej kapsułki poczułem się wyraźnie lepiej. Oczywiście cudów nie ma i magicznie nie wyzdrowiałem, ale wszelkie symptomy wyraźnie osłabły.

Dzisiaj męczy już mnie tylko kaszel. Nawet gorączka ustąpiła.

Nie oznacza to jednak, że Tamiflu jest gwarancją wyzdrowienia. Podobno po trzecim dniu od wystąpienia pierwszych objawów grypy jego skuteczność dramatycznie spada. Zdarza się też, że grypa wywoływana przez A (H1N1) ma tak gwałtowny przebieg iż nic nie jest w stanie jej zatrzymać. I to bynajmniej nie dotyczy wyłącznie osobników słabych, takich jak starcy i dzieci. Najlepszym na to przykładem jest, w tej chwili już były szef ochrony prezydenta Ekwadoru Rafaela Correi, pułkownik John Merino. Czyli facet, z racji zajmowanego stanowiska, w sile wieku i bardzo dobrej kondycji fizycznej. Na początku sierpnia zdiagnozowano u niego „świńską” grypę. Mimo, że był leczony przez najlepszych rządowych lekarzy, którzy mieli dostęp do wszystkich istniejących terapii, pułkownik Merino, po 28 dniach spędzonych w szpitalu, właśnie zmarł. Inny prezydencki ochroniarz, oraz ekwadorski minister ds. polityki, Ricardo Patiño, u których grypę zdiagnozowano w tym samym czasie, już dawno wyzdrowieli...


>Technorati tags: , , , , .

środa, 09 września 2009, tierralatina

Polecane wpisy

  • Przygotowania do BlogDay 2009

    Tegoroczny BlogDay zbliża się coraz większymi krokami. Przypominam – 31 sierpnia należy opublikować notkę polecającą pięć innych, interesujących naszym

  • Uwaga - reklama!

    Osoby uczulone na nachalną reklamę mogą tej notki nie czytać. Bo będzie ona reklamą. I niczym więcej. Bezczelną i wyrwaną z kontekstu blogu...:) Ale czego się n

  • Udało się!

    Nieskromnie powiem, że jestem z siebie bardzo dumny . Mnie, żarłokowi i amatorowi alkoholi wszelakich, udało się przeprowadzić głodówkę . Niektórzy nazywają ją

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/09/10 00:19:35
Jej, nawet nie wiesz jak właśnie teraz dałabym Ci buziaka, żebyś szybko wrócił do siebie! A będziesz już zdrowy jak się spotkamy?
Ściskam mocno,
Ofczę
-
2009/09/11 22:40:50
Ojej. No to kuruj się kuruj.
-
lachmani
2009/09/14 11:09:53
Szybkiego powrotu do pełnej sprawności życzę :)
-
tierralatina
2009/09/14 15:31:24
Za zyczenia i deklaracje buziakowych gotowosci wszystkim serdecznie zycze. A wirusa A (H1N1) moge juz chyba obwiescic jako pokonanego. Tak przynajmniej twierdza lekarze, choc wciaz pokasluje.
-
2009/09/14 16:44:18
podczytuję od jakiegoś czasu z wielkim zainteresowaniem i tego bloga, i tierralatinę, ale jak dotąd - anonimowo. Teraz się ujawnię, bo jakże tak można, czytać, lubić i nawet zdrowia nie życzyć? cieszę się, że wirus już chyba opanowany, mam nadzieję, że teraz to już będziesz sano como una manzana ;)
pozdrawiam!
-
tierralatina
2009/09/14 18:09:33
@veranillo: Gracias, bienvenido/a i mam nadzieje, ze bedziesz czesciej sie odzywal/a. :)
-
ga_lapagos
2009/09/14 22:24:51
Zycze zdrowia i sily przyjacielu!Calusow nie wysylam, sam wiesz czemu ;)
-
Gość: Juru, 189.216.45.*
2009/09/16 18:56:51
Trzymaj się, zdrowiej i zwalczaj teorie spiskowe! Ja wczoraj wróciłem do Mexico City po parodniowym wypadzie na wschód, z ostrym kaszlem i bólem gardła, więc jak czytałem Twojego posta, zrobiło mi się niemrawo. Na szczęście już mija - jako przyczynę zidentyfikowałem deszczowe spacerki po Jalapie, której strome uliczki mają to do siebie, że woda wlewa się do butów górą.
-
2009/09/18 22:43:47
to Ty masz psa?
-
tierralatina
2009/09/19 00:02:07
@pravdan: Mam, czy to cos dziwnego? :)
-
2009/09/19 09:08:57
jak pies znosi podróże?
-
tierralatina
2009/09/20 05:28:48
@agnisz: Przypuszczam, ze samolotu nie lubi az tak jak ja... :) Ale sądząc po tym, że jakoś nie unika swojego kennela w którym lata, nie boi się go i zawsze chętnie do niego wchodzi, to jednak jakaś wielka trauma nie jest... A samochodem jezdzic uwielbia.
-
2009/09/20 18:57:53
to masz szczęście, mój za każdym razem jak wsiada do samochodu, ma minę w stylu "dlaczego mi to robisz" i "zaraz puszczę wielkiego pawia" :) jak ma na imię i jak wygląda?
-
tierralatina
2009/09/21 22:32:13
@pravdan: wysle Ci zdjecie na priva... :)
-
Gość: Garnek z Neolitu, 85.189.148.*
2009/10/12 10:24:33
Trochu dziwne rozumowanie: zachorowalem, wiec jesli ktos napisze ze swinska grypa zostala wyhodowana w laboratoriach to uznam za idiote.

Nie kumam? Czyli jesli poparzy mnie barszcz sosnowskiego to fakt, ze zostal on wyhodowany w laboratorium jako karma dla bydla, i wymknal sie spod kontroli mam uznac za bzdure a piszacych o nim dziennikarzy za idiotów?

Nie twierdze przy tym ze grype wyhodowano i ze padles ofiara spisku, ale umysl nalezy miec zawsze otwarty.

No i zdrowka zycze.
-
tierralatina
2009/10/13 00:54:40
@Garnek: Ja tez nie kumam skad te Twoje watpliwosci. Bo ja w swoim tekscie ani razu nie odnioslem sie do samego pochodzenia wirusa. Nie wiem czy zmutowal on na swinskiej fermie w Meksyku, czy w laboratorium jakiejs agencji, badz koncernu.

Ja jedynie odnosilem sie do tych co twierdza, ze to sztuczny problem, grypa jakich wiele i wogole nie ma o czym mowic, bo np. taka malaria zabija czesciej. O tych co bagatelizuja wirusa i uwazaja, ze ogloszenie pandemii to niepotrzebny cyrk.
Tyle.

Czyli przed otwarciem umyslu, nalezy tez otworzyc oczy. I czytac uwaznie i ze zrozumieniem... ;)

A za zyczenia dziekuje. Wirus zostal pokonany.
-
Gość: Wit BODLE, Barcelona, *.chello.pl
2009/11/05 21:36:46
__A/H1N1, wirus grypy tzw. świńskiej grypy, ATAKUJE !!
G1.
Wpisz w Google: INSTYTUT IRL KRAKÓW.
__Przeczytaj; tam jest wyjaśnienie i pomoc.

Zobacz też:
__Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
Autor: INSTYTUT naukowo-badawczy im. Prof. Ryszarda Lorenca w Krakowie.
Wydawca: Wydawnictwo Naukowe INSTYTUTU IRL KRAKÓW
__Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL
__ADRES_______: www.magdalirl.com.pl/

-
Gość: Ktoś z Północy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/01 14:15:48
Ja jestem zwolennikiem teorii spiskowej. Uważam, że wirus AH1N1 wyszedł z laboratorium i został rozpowszechniony na świecie, aby koncerny farmaceutyczne mogły bardzo dobrze zrobić. Jestem o tym przekonany. Interesuję się historią. Poczytaj o IG Farben...
-
zwirekiwigura
2009/12/01 20:01:06
@Ktos z Polnocy: Mysle o takich jak ty, dokladnie tak samo jak tierralatina: idioci.